Odpowiedź nie jest prosta, ale w większości przypadków brzmi: „nie podpisujemy żadnej ugody bez skonsultowania się z adwokatem”. Jeśli sprawa jest bardzo stara, to podpisanie ugody zawierającej uznanie długu spowoduje, że termin przedawnienia będzie się liczył od nowa. Wtedy dług sprzed 20 laty będzie wciąż aktualny tylko dlatego, że coś podpisaliśmy lub zrobiliśmy. A na tym właśnie zależy firmom o skomplikowanych nazwach z siedzibami w dziwnych miejscach. Zależy im jeszcze na czymś:  że przeoczymy kluczowe momenty w naszej sprawie.

Długi oczywiście należy spłacać, ale obserwując praktyki stosowane przez podmioty wyspecjalizowane w skupowaniu roszczeń i ich windykacji, łatwo dojść do wniosku, że przekraczają one granice przyzwoitości. No bo jak nazwać windykowanie po 20 latach wtedy groszowych kwot odsetek? Wysyłanie korespondencji, nierzadko zresztą celowo, na nieaktualne adresy? Naliczanie monstrualnych kar i kosztów, powodujących, że dług pęcznieje w niezrozumiały dla kogokolwiek sposób? A pierwotny wierzyciel już dawno o nas i o naszym długu zapomniał.

Jakie zatem są podstawowe zasady dotyczące starych długów, jeśli uważamy, że nie powinniśmy ich płacić?

Listy zwykłe wrzucone do skrzynki możemy ignorować, niezależnie od użytych na nich czerwonych stempli, wykrzykników i gróźb. Z reguły zawierają informacje, które mają nas zachęcić lub zmusić do spłaty, ale nadawca nie ma żadnego potwierdzenia, że przesyłka do nas dotarła, a więc co do zasady nie będzie mógł wyciągać z tego żadnych skutków prawnych. Samo pismo możemy odłożyć na półkę, ale pamiętajmy, że nigdy nie odsyłamy bez konsultacji żadnych podpisanych ugód czy innych pism.

Telefony mają taki sam cel i gdy rzeczywiście nie uznajemy długu, w zasadzie są stratą czasu i nerwów. Osoba po drugiej stronie jest niemal zaprogramowana, aby uzyskać od nas potwierdzenie długu lub choćby obietnicę spłaty. Ale liczmy się z tym, że wpłata jakiejkolwiek, nawet najdrobniejszej kwoty na poczet rzekomej zaległości, może zostać potraktowana jako uznanie długu i spowodować przerwanie biegu terminu przedawnienia. Dodatkowo wysoce wątpliwe jest podawanie obcym osobom naszych danych (takich jak pesel, data urodzenia, nazwisko, imiona rodziców czy adres), tylko dlatego, że do nas zadzwoniły i tego żądają, tłumacząc przy tym, że to bardzo ważna sprawa i podanie tych danych jest w naszym interesie.

Listy polecone – te odbieramy, zwłaszcza jeśli przychodzą na adres naszego zamieszkania. Z reguły będą to już listy z sądu lub od komornika. Warto wtedy jak najszybciej udać się do adwokata, który przeanalizuje sytuację i powie jakie kroki będą najlepsze. Pamiętajmy, że na reakcję mamy najczęściej tylko 7 dni i jest to czas, w którym musi się zmieścić nasz pełnomocnik z analizą sprawy, przygotowaniem i wysłaniem odpowiedniego pisma. Jeśli jest to nakaz zapłaty przysłany z sądu, to na sprzeciw mamy 14 dni. Nieodebrana przesyłka polecona wysłana na adres zamieszkania, po dwukrotnym zaawizowaniu wywołuje skutek jakby była nam doręczona. Nigdy zatem nie ignorujemy przesyłek poleconych: odbieramy i reagujemy na nie!

Aaaaaa, komornik!!! –  szybko, ale bez paniki, udajemy się do adwokata. Sprawa jest już daleko posunięta, ale może coś jeszcze uda się zrobić, by uratować nasze konto czy wynagrodzenie. Kluczowy jest tutaj czas – na reakcję mamy 7 dni od momentu kiedy dowiedzieliśmy się o prowadzonej wobec nas egzekucji.

Celem jest sąd

Jeśli dobrze pokierujemy naszą sprawą, to trafi ona do niezawisłego sądu, gdzie na rozprawie o zapłatę przedawnionego roszczenia – bo o takich tu mowa – droga do wygranej będzie już z reguły bardzo prosta. I nie słuchajmy tłumaczenia o zobowiązaniach naturalnych. Przedawnienie polega bowiem nie na tym, że dług się anuluje, ale na tym, że od dnia, w którym powinniśmy zapłacić upłynęło już tak dużo czasu, że można śmiało uznać, że gdyby nasz wierzyciel chciał rzeczywiście dług odzyskać, to już by to dawno zrobił. Dlatego właśnie zobowiązany może skutecznie uchylić się od obowiązku zapłaty długu a żaden sąd nie wyda wyroku na naszą niekorzyść jeśli nastąpiło przedawnienie. Musimy tylko to sądowi zgłosić.

 

Dostałem ugodę z firmy windykacyjnej dotyczącą starej, niezapłaconej faktury za telefon. Czy mam ją podpisać?